wzbraniam się przed publicznymi wystąpieniami. Stresuje mnie to lekko. Jednak w sumie muszę przyznać, że nawet to lubię (jak już się mnie zmusi do takowego). Pierwsze wejście w radiu - spięty głos, kolejne luz. Jutro znów lecę pomagać promować Akademię Przyszłości. Lubię opowiadać o tym co robię. Na targach nie zamykała mi się buzia, jeśli ktoś chciał słuchać. Dziewczyny twierdziły, że brzmię profesjonalnie i tak jakbym to wszystko wcześniej ułożyła, ale ja mówię od tak z głowy. I musiałam się powstrzymywać żeby dawać im mówić. ;) Potem wracam na szkolenie a po nim omawiam imprezę gwiazdkową. Jak to dobrze, że Zielonooki gra na didgeridoo, inny znajomy na dudach a Gosi znajomi na saksofonie czy skrzypcach. Jest co zaoferować dzieciom z czym raczej się normalnie nie zetkną. Tak jak np. zaplanowana na wiosnę wizyta w straży pożarnej i test ich sprzętu. :) Lubię to!
Scarsidło

Name:


Komentarze:

07.12.2009 :: 17:15 :: 89.230.198.251
doma
Z wystąpieniami mam to samo, jak zacznę nie myślę o niczym innym tylko klepię, klepię i klepię. Stres jest wielki, ale mija po 30 sekundach. W gruncie rzeczy całkiem przydatna umiejętność:)

A Lublin !!! brak słów.

06.12.2009 :: 23:06 :: 89.79.33.4
kutujka
no bo Ty ładnie mówisz (:

06.12.2009 :: 21:07 :: 94.141.146.129
zmorka
fajnie jak się lubi co się robi :-)
pomyślnych wiatrów